Newsletter - bądź na bieżąco

ilość produktów: koszyk jest pusty

wartość produktów: koszyk jest pusty

Przejdź do koszyka:   koszyk

rejestracja

Artykuły o złocie » Czy Chiny oprą swój pieniądz na złocie?

 

Chiny mają długofalowy plan: chcą żeby ich juan (renminbi – RMB) stał się główną światową walutą rezerwową.

 

Zanim jednak osiągną taki cel pragną, żeby renminbi stał się jedną z trzech – obok dolara i euro – podstawowych walut. Taki, nie istniejący jeszcze, walutowy triumwirat ma już własny skrót – DEJ. Już w roku 2009 na spotkaniach G20 Zhou Xiaochuan, gubernator Banku Centralnego Chin, zaproponował zastąpienie dolara nową międzynarodową walutą kontrolowaną przez MFW, co odczytano jako wyzwanie rzucone dolarowi. 



Luo Ping, dyrektor regulacyjnej komisji banków stwierdził wówczas, że „anglosaski system oparty jest na kumplowskich znajomościach (corporate cronyism) i nie jest prawdziwym kapitalizmem”. Reuters pisał w tym czasie: „Zamiast obligacji rządu amerykańskiego – w co można inwestować? Przecież nie w japońskie czy brytyjskie obligacje rządowe. Najlepszą opcją jest złoto”.

Czy Chiny poszły za tą radą – trudno powiedzieć. Ale nie sposób nie zauważyć, że szybko zaczęły zwiększać udział złota w swoich rezerwach. Jeszcze w 2003 r. miały tylko 600 ton złota, ale już w 2009 r. – 1054 tony, a w 2010 r. – 1162 tony. Trzeba jednak dodać, że w porównaniu z rezerwami złota innych krajów chińskie zasoby nadal wyglądają skromnie.
Międzynarodowa umowa tworząca MFW (Articles of Agrement) nakłada obowiązek podawania tylko oficjalnych rezerw złota w banku centralnym. Jednak w Chinach banki państwowe mogą posiadać złoto bez raportowania, jakkolwiek praktycznie wiadomo, że należy ono do rządu. Korzystając z tradycyjnie bardzo wysokiej stopy oszczędności (rzędu 30-35 proc.), Chiny rozwinęły też zachęty dla ludności do kupowania małych sztabek złota oferowanych w powszechnej sprzedaży. Szybki wzrost ilości posiadanego złota przez Chiny wpłynął niewątpliwie na wzrost jego światowej ceny. Warto też dodać, że Chiny mogą łatwo zwiększać zasoby tego kruszcu poza rynkiem międzynarodowym. Są bowiem dzisiaj największym producentem złota, wyprzedzając Afrykę Południową,USA, Australię i Rosję.

Jest wielce prawdopodobne, że obecne zasoby złota, będące bezpośrednio lub pośrednio pod kontrolą rządu, są większe niż wykazywane oficjalnie. Przemawia za tym kilka faktów. Tradycyjnie największy popyt na złoto występuje w krajach Azji, gdzie złoto w postaci wyrobów jubilerskich jest tradycyjną formą tezauryzacji i oznaką bogactwa. Tak się dzieje w Indiach (gdzie popyt na złoto wzrasta… w okresie pomonsunowym, w porze zawierania małżeństw), na Filipinach i w Chinach. Stały wzrost popytu na złoto w Indiach i Chinach okazuje się korelować ze wzrostem dochodu na głowę (PKB) mieszkańca tych krajów.

Ciekawą obserwacją jest, że w kilku ostatnich latach zmieniła się w Chinach struktura popytu na złoto. Szybciej rośnie popyt inwestycyjny, od tradycyjnego – na wyroby jubilerskie.

O ile w 2008 r. popyt na złoto w Chinach wyniósł 17 ton, to w 2009 r. już 73 tony, a w 2010 – 143 tony. W ciągu ostatnich lat popyt wyniósł 532 tony! Gdyby taka ilość złota została zakupiona na rynku międzynarodowym, Chiny musiałyby podać to oficjalnie do wiadomości. Taki wzrost stał się jednak możliwy, gdyż rocznie wydobywa się w Chinach ok. 330 ton złotego kruszcu. Trzeba dodać, że popyt lokalny na złoto jest wspierany przez władze, które stwarzają wiele ułatwień dla gromadzenia złota i importowania go z zagranicy. Chiny są obecnie drugim (po Indiach) nabywcą złotych wyrobów jubilerskich i czwartym, jeśli idzie o popyt inwestycyjny.


Wszystko wskazuje na to, że władze Chin realizują długofalowy plan szybkiego zwiększania wydobycia złota i jednocześnie zatrzymania go w kraju. Według analizy sporządzonej przez UniCredit, władze chińskie zabroniły firmom zagranicznym oferowania złotych monet na giełdzie w Szanghaju. Coraz więcej banków dostało pozwolenie na zakupy i gromadzenie złota z importu. Ułatwiono również lokalnym firmom produkcję i obrót złotem. Zwiększony popyt Chin na złoto na rynku międzynarodowym wpłynął niewątpliwie na wzrost ceny tego kruszcu. W kwietniu 2009 r. władze Chin ogłosiły, że ich zasoby złota wzrosły z 12,99 mln uncji do 33,89 mln troy uncji. Trzeba jednak dodać, że mimo tak gwałtownego wzrostu złoto stanowi wciąż tylko niecałe 1,7 proc. chińskich zasobów dewizowych.

Czy zwiększony popyt na złoto w Chinach miał wpływ na wzrost jego światowych cen? Odpowiedź wydaje się twierdząca, co dobrze ilustruje rysunek.

.

Jest bardzo prawdopodobne, pisze Cullen Roche, że w dużej mierze to rosnący gwałtownie chiński popyt na złoto wpłynął na wzrost światowych cen. Odbywało się to zwłaszcza na giełdach azjatyckich. Oczywiście inwestorzy na całym świecie też pompują ceny złota (nawet banki centralne, kiedyś tylko sprzedające złoto, zaczęły ostatnio je kupować), ale żadna gospodarka nie wpływa obecnie tak silnie na popyt na złoto jak chińska. Powróćmy do ostrej krytyki „anglosaskiego kapitalizmu” i dolara, który zdaniem Chin został sztucznie narzucony światu jako dominująca waluta rezerwowa. To nic nowego: o „nadzwyczajnym przywileju” (exorbitant privilege) z zadłużania się we własnej walucie pisał już Triffen w latach 60. Jak ostatnio stwierdził bez zbędnej dyplomacji premier Chin – USA stały się „pasożytem” i „muszą się odzwyczaić od życia na kredyt”. Jest oczywiste, że Chiny rzuciły wyzwanie USA – na razie tylko w sferze gospodarczej. Dominacja dolara (chociaż stanowi on już tylko 60 proc. światowych rezerw walutowych) zmusza Chiny do gromadzenia nadwyżki handlowej w dolarach i jednocześnie biernej obserwacji, jak realna wartość dolara spada. Skoro nawet na dnie kryzysu, w 2009 r., świat nie zdecydował się na generalną reformę systemu pieniężnego i przyjęcie do rozliczeń międzynarodowej waluty (choć były takie propozycje, nawet ze strony MFW), to Chiny mają tylko jedną drogę do wyparcia dolara – zgromadzić więcej złota niż USA i oprzeć na złocie swoją walutę. Wobec powszechnej nieufności do pieniądza papierowego taka waluta będzie na pewno atrakcyjna, choćby tylko dla ciułaczy.

Po II wojnie światowej, kiedy przyjęto w Bretton Woods gold dolar-standard, w Stanach Zjednoczonych pokrycie złotem dolara wynosiło ponad 40 proc. Już dwie dekady później pokrycie złotem zmalało do 20 proc., a ekspansywna polityka pieniężna wkrótce zmusiła prezydenta R. Nixona do „zawieszenia” zewnętrznej wymiany dolara na złoto (co trwa do tej pory i wszyscy już zapomnieli, że kiedyś dolar nie był tylko papierem).

Dla jasności trzeba przypomnieć, że stworzenie dla waluty „kotwicy złota” nie wymaga pokrycia wynoszącego 100 proc., zresztą już w XIX w. tak nie było. Ważne jest, żeby stosunek pokrycia kruszcem był stały do ilości emitowanego pieniądza. Co zatem mogłyby zrobić Chiny? Odpowiedź wydaje się prosta – zgromadzić jak najwięcej złota, które będzie gwarantem rosnącej siły chińskiej waluty. Chińskie władze mówią wprost: „USA i Europa zawsze dążyły do utrzymania ceny złota na sztucznie niskim poziomie. Zamiarem było niedopuszczenie, żeby złoto mogło pełnić rolę międzynarodowego pieniądza i utrzymać dominującą pozycję dolara i euro… Nacisk na utrzymanie ceny złota na niskim poziomie służył interesom dolara jako światowej waluty rezerwowej. Chiny zwiększają rezerwy złota, co ma być podwaliną pod przyszłe stosunki walutowe i zachęcają inne kraje do zwiększania rezerw złota” – pisze chiński dziennik „Shije Xinwenbao”. Z kolei „Century Weekly” informuje, że Chiny ustanowiły specjalny fundusz do inwestowania w złoto i srebro, dysponujący 3 bln USD, a program gromadzenia złota zakłada wzrost jego udziału w rezerwach walutowych z obecnych 1,7 do 10 proc. Zdaniem „Euro Pacific Capital” cel może być nawet ambitniejszy – 1/3 rezerw walutowych w złocie. Ambitni Chińczycy wyraźnie zmierzają do tego, żeby Państwo Środka zgromadziło więcej złota niż USA, co spowoduje, że waluta chińska będzie bardziej wiarygodna niż dolar. Sprawa jednak nie jest prosta. Przypomnijmy: rezerwy złota USA to obecnie prawie 9000 ton, chińskie (oficjalne) – 1162 tony. „Jeśli Chiny – pisze Cullen Roche – przyjmą, że 10 proc. ich rezerw walutowych będzie tworzyło złoto, to muszą zakupić 6130 ton tego kruszcu – czyli 2,4 razy globalnej rocznej produkcji. Gdyby Chiny bazowały tylko na własnym wydobyciu, osiągnięcie wspomnianego wskaźnika zajęłoby im 19 lat. To zbyt długo. Jest więc prawdopodobne, że Chiny będą dalej intensywnie skupować złoto na zewnątrz, wpływając na wzrost cen światowych”.

Jeśli waluta chińska miałaby kiedyś pełnić funkcję pełnoprawnej waluty rezerwowej, konieczne byłoby jej upłynnienie. Zarówno inwestorzy, jak i ciułacze muszą mieć pewność, że aktualną wartość tej waluty wycenia rynek. Również dopiero wtedy RMB może być atrakcyjna w rozliczeniach handlowych. Do upłynnienia kursów namawia Chiny od dawna rząd USA, skarżąc się, że RMB ma kurs sztucznie zaniżony w stosunku do realnej wartości nabywczej.



Dwie drogi

Początkowo Chiny zakładały stopniowe uwalnianie kursu swojej waluty: w 1993 r. ogłosiły, że doprowadzą do pełnej wymienialności RMB do końca XX wieku. Również od 1996 r. stopniowo następowało znoszenie restrykcji w swobodnej fluktuacji kapitału zagranicznego na chińskie rynki. Kiedy jednak wybuchł kryzys azjatycki w 1997 r. Chiny porzuciły cel pełnej wymienialności swojego pieniądza, choć oficjalnie dalej deklarowały zamiar upłynnienia kursu. Gdzieś od 2008 r. Chiny rozwinęły nową strategię – zwiększenia stosowania RMB w rozliczeniach handlowych z kolejnymi państwami na podstawie podpisywanych umów. Celem było uwolnienie się od konieczności posługiwania się obcymi walutami (a zwłaszcza dolarem) w rozliczeniach: analitycy banku HSBC oceniają, że przed wybuchem kryzysu ok. 70 proc. chińskiego eksportu i importu było fakturowane w dolarach USA, a reszta w euro i jenach. Umowy takie Chiny podpisały z Malezją, Indonezją, Singapurem, Białorusią, Argentyną, Islandią, Hongkongiem, Nową Zelandią, Uzbekistanem, Brazylią i Rosją. W Hongkongu pozwolono rezydentom otwierać rachunki bankowe w RMB, a w 2009 r. miała miejsce na tym rynku emisja obligacji chińskich w RMB. Kilka dużych zagranicznych korporacji (HSBC, McDonalds, Caterpillar) emitowało również obligacje w RMB, a w 2011 r. nastąpiła pierwsza publiczna emisja akcji na rynkach zagranicznych – w walucie chińskiej. Również w 2011 r. Bank of China zaoferował (ograniczone) depozyty w RMB w oddziałach w Londynie i Nowym Jorku.

Analitycy amerykańscy nieustannie doradzają rządowi chińskiemu dalsze zbliżenie do wolnych zachodnich rynków, porzucenie ograniczeń w swobodnym napływie kapitału zagranicznego (zwłaszcza zagranicznych banków) dowodząc, że pełna integracja chińskiego rynku finansowego z rynkiem światowym przyniesie Chinom korzyści.

Chiński autor głośnej książki „Curency Wars”, Song Hongbing, proponuje jednak inną drogę, którą władze chińskie wydają się realizować. Ostrzega on przed przedwczesnym otwarciem chińskiego rynku finansowego. Zdaniem autora, nieskrępowany napływ kapitału zagranicznego i ekspansja kredytowa zagranicznych banków może spowodować utratę kontroli nad własną walutą i przejęcie kontroli przez zachodni kapitał finansowy nad gospodarką chińską. „Międzynarodowi bankierzy od dawna czekają już w gotowości, a pozbawiona dymu i ognia wojna finansowa zbliża się nieubłagalnie… Wielkiemu wejściu międzynarodowych bankierów do Chin przyświecają dwa fundamentalne cele strategiczne: kontrola emisji chińskiej waluty oraz dokonanie „kontrolowanego rozpadu” chińskiej gospodarki, aby w końcowej fazie utworzyć – sterowany przez oś Londyn-Wall Street – rząd światowy oraz usunąć ostatnią przeszkodę na drodze do światowej waluty. Powszechnie wiadomo, że kto zdobędzie monopol podaży konkretnego produktu, ten uzyskuje zdolność do generowania wysokich zysków. Waluta to towar, którego potrzebują wszyscy, a więc ten kto zdobędzie monopol na emisję waluty danego kraju będzie w stanie osiągać niebotyczne zyski. To właśnie z tego powodu od setek lat międzynarodowi bankierzy wysilają swe umysły, bezustannie intrygując, by za pomocą spisków zdobywać monopol i prawo do emisji waluty w danym kraju”.

„A zagraniczne banki – dodaje Song Hongbing – wcale nie muszą drukować banknotów, żeby uzyskać zdolność do kreacji pieniądza. Odbędzie się to poprzez ekspansję kredytową. Najpierw w walucie zagranicznej, a potem – za pomocą współczesnych instrumentów – banki uzyskają kontrolę nad walutą chińską. Najpierw więc nastąpi ekspansja kredytowa, która wykreuje ogromny dług. Dług ten, przy otwartym kursie, będzie przedmiotem obrotu i spekulacji na światowych rynkach. Najpierw dojdzie do inflacji, potem do deflacji – i przejęcia najbardziej wartościowych aktywów. Państwo straci kontrolę nad gospodarką, zaś kierunki kredytu będą zależały od zachodnich banków, a nie od strategii rządu. Przy okazji uwolnienia kursu zmniejszy się konkurencyjność gospodarki chińskiej”.

W podobny sposób kapitał amerykański zyskał kontrolę nad gospodarką Japonii. USA zmusiły Japonię w porozumieniu z Plaza (1985 r.) do aprecjacji jena i utrzymywania niskiej stopy procentowej, co wywołało ekspansję kredytową. W szczycie boomu japońskie aktywa finansowe podlegały spekulacji na światowych rynkach, co zakończyło się krachem japońskiej giełdy (m.in. przez warranty Nikkei Put Warrants).

Japońskie rezerwy złota w 2005 r. wynosiły zaledwie 765 ton. W rzeczywistości Japonia mogła bez trudu je powiększyć, jednak sprzeciwiły się temu Stany Zjednoczone, co wiązało się z planem ochrony dolara. Światowy ekspert w sprawach złota, szwajcarski bankier Ferdynand Lips w swej książce „Złoty spisek” ujawnił, że w 1999 r., podczas Światowej Rady Złota w Paryżu jeden z pragnących zachować anonimowość japońskich bankierów poskarżył się, że „dopóki amerykańska Flota Pacyfiku przebywać będzie na wodach Japonii, stanowiąc gwarancje jej bezpieczeństwa, dopóty rząd Japonii będzie musiał respektować zakaz zakupu złota”.

Wróćmy do Songa Hongbinga: „Trzeba postawić podwójny system obrony, w celu zabezpieczenia wewnętrznego kapitału oraz tamę przeciwpowodziową chroniącą przed zalewem obcego kapitału. Zagraniczne banki przez system częściowej rezerwy najpierw dostarczą wielkie ilości pożyczek i kredytów przedsiębiorstwom chińskim i osobom prywatnym, a potem intensywnie będą działać na rzecz monetyzacji chińskiego długu, publicznego i prywatnego. Owe zagraniczne banki dokonają emisji „renminbi dłużnego” i poprzez czeki bankowe, bankowe kwity dłużne, karty kredytowe, pożyczki hipoteczne na rzecz nieruchomości, kredyty kapitałowe dla firm, finansowe instrumenty pochodne i wiele innych metod spenetrują centrum chińskiej gospodarki.



Długi marsz

Song Hongbing radzi gromadzić złoto, które w przyszłości będzie gwarancją i przewagą chińskiej waluty. I przygotować się na długi, kilkuetapowy marsz. Pierwszy etap to emisja obligacji skarbowych „o złotych krawędziach”, tzn. odsetki i podstawowa wartość będzie naliczana na podstawie wartości posiadanego złota i srebra. Te obligacje, zabezpieczające przed inflacją papierowego pieniądza, będą bardzo atrakcyjne dla oszczędzających na całym świecie. Różnica pomiędzy realnym przyrostem kapitału z tytułu zakupu tych obligacji a zwykłymi (papierowymi) obligacjami skarbowymi (np. rządu USA) odzwierciedli poziom akceptacji złota i srebra.

Drugi etap to przeprowadzenie ponownej restrukturyzacji rezerw w systemie bankowym. Niezależnie czy chodzi o banki zagraniczne czy krajowe, ich rezerwy muszą odzwierciedlać określoną z góry proporcję złota czy srebra. Nastąpi redukcja proporcji kwitów dłużnych w poziomie rezerw. Im większy w strukturze rezerw danego banku jest udział kruszców, tym większa jest szansa na uzyskanie wysokiego ratingu. Bank centralny powinien wstrzymać dyskontowanie (zamianę na gotówkę) dla wszystkich – pozostających poza złotem i srebrem – kwitów dłużnych. To wzmocni pozycję złota i srebra w chińskim systemie monetarnym. Brak rezerw złota i srebra spowoduje ostre ograniczenie dla działalności kredytowej. Jednocześnie system bankowy będzie stopniowo usuwał kwity dłużne z obiegu pieniężnego. Banki otworzą szeroko usługi składowania kruszcu dla obywateli oraz handel realnym złotem i srebrem. Podatki płacone od działalności gospodarczej będą musiały zawierać określoną z góry proporcję złota i srebra.

Trzeci etap polegałby na emisji (pod zastaw w całej wartości w złocie i srebrze) banknotów „chińskiego złotego yuana” oraz chińskiego „srebrnego yuana” przez ministerstwo finansów. Jeden „złoty yuan” stałby się podstawową jednostką pieniężną, z określoną proporcją wagi czystego złota. Złoty yuan miałby zastosowanie głównie w rozliczeniach transakcji handlowych, transferach międzybankowych i płatności dużych sum. Powyżej określonego z góry poziomu wartości możliwa byłaby wymiana na złoto. Chiński srebrny yuan mógłby funkcjonować jako pieniądz pomocniczy. Powyżej określonego poziomu również srebrny yuan byłby wymienialny na srebro. Relacja ceny złotego yuana do srebrnego byłaby ogłaszana w stałych przedziałach czasu, korygowana przez bank centralny. Kiedy chiński yuan (złoty i srebrny) wejdzie do obiegu pieniężnego, na rynku wciąż będą w obrocie – oparte na długu – zwykłe renminbi. Rząd wprowadzi obowiązek, że należności podatkowe powinny być regulowane złotym i srebrnym yuanem. Rynek wówczas sam ustali w swobodny sposób cenę złotego i srebrnego yuana, a także zwykłego renminbi, a rynek finansowy zdecyduje o relacji pieniądza kruszcowego do zwykłego renminbi. Te ostatnie będą podlegały dewaluacji. W ostatecznej fazie kontrolę nad emisją złotego i srebrnego yuana będzie sprawować ministerstwo finansów, a nie system banków handlowych. Chiński eksport będzie wraz z wprowadzeniem nowych juanów stopniowo spadał – ale będzie to konieczna cena za kontrolowanie własnej waluty. Ten nowy pieniądz wzbudzi zainteresowanie światowych rynków finansowych i może stać się najtrwalszą i najsilniejszą ze światowych walut. A wtedy w sposób naturalny przejmie funkcje dolara.

Czy taki jest długofalowy plan chińskich władz – tego nie wiemy. Nieprzypadkowo jednak książka Song Hongbinga narobiła tyle szumu w USA i do dziś jest często cytowana. Bo truizmem jest stwierdzenie, że jeśli dane państwo ma ambicje imperialne – a Chiny tego nie ukrywają – to będzie naturalnie zainteresowane, żeby jego waluta stała się dominującą lub jedną z dominujących walut rezerwowych świata.

Źródło: www.bankier.pl/wiadomosc/Chiny-maja-ambicje-2479496.html, www.gb.pl/waluty/informacje/zloty-i-srebrny-juan.html,

Zdjęcia: www.prnews.pl, www.english.sina.com, www.china.org.cn

 

prof. Tomasz Gruszecki

Katolicki Uniwersytet Lubelski


Skomentuj artykuł na forum

Portal i sklep numizmatyczny, monety, numizmatyka
wszelkie prawa zastrzeżone © 2007-17
adres: ul. Wspólna 50 lok. nr 1 00-684 Warszawa,
tel. +48 22 523 25 26, fax. +48 22 523 25 01, e-mail: info@emonety.pl