Newsletter - bądź na bieżąco

ilość produktów: koszyk jest pusty

wartość produktów: koszyk jest pusty

Przejdź do koszyka:   koszyk

rejestracja

Artykuły o złocie » Złoto jeszcze się zaświeci

Coraz większa ilość analityków uważa, że złoto musi zdrożeć. Na ich prognozy ma przede wszystkim ocena aktualnego otoczenia makroekonomicznego, realnie ujemne stopy procentowe i gigantyczny przyrost masy pieniądza papierowego. A w takiej sytuacji złoto okazuję się być inwestycją dobrze chroniącą przed inflacją.

Znany amerykański inwestor giełdowy, Warren Buffett nie przepada za złotem. Już 14 lat temu mówił - Złoto wykopuje się w Afryce lub gdzie indziej. Potem topi, kopie nową dziurę i zakopuje w niej. I płaci ludziom za to, by jej strzegli. Złoto nie ma żadnej wartości użytkowej. Ktoś kto patrzyłby na to z Marsa drapałby się po głowie ze zdumienia.
 
10 lat później jego poglądy nadal wyglądały podobnie - Można wziąć całe złoto świata i byłby to sześcian o krawędzi 20 metrów. Za to mógłbyś kupić całą ziemię rolną w Stanach Zjednoczonych. Plus 10 koncernów Exxon Mobil. Plus jeszcze miałbyś 1000 miliardów dolarów. Albo mógłbyś mieć ten sześcian z metalu. To co wolisz? Co wykreuje większą wartość?. Buffet lubi też porównywać, jak od lat 60. wielokrotnie bardziej wzrosła wartość jego firmy inwestycyjnej Berkshire Hathaway w porównaniu z ceną złota.
 
 
Złoto zyskuje bardziej niż akcje
 
Sęk w tym, że od 15 lat to cena złota rośnie dwa razy szybciej niż kurs akcji Berkshire Hathaway. Ilustruje to wykres porównujący  ceny złota i S&P 500 (indeksem w skład którego wchodzi 500 firm o największej kapitalizacji, notowanych na New York Stock Exchange i NASDAQ).

 

Natomiast w Polsce ostatnie 10 lat było znacznie lepszych dla złota niż akcji. Podstawowa różnica między Polską a USA polega na tym, że również w ostatnim roku w Polsce lepiej było inwestować w sztabki złota (w PLN jej cena wzrosła o kilka procent, podczas gdy WIG 20 minimalnie stracił). Z wszystkich tych porównań wynika, że złoto może być, ale nie musi być obiektem korzystnych inwestycji.

Wydaje się natomiast, że od wielu lat złoto całkiem dobrze chroni przed inflacją. W 1971 roku w USA  odeszło od parytetu złota. Od tego czasu tylko przez kilka lat (pod koniec lat 90.) cena złota po uwzględnieniu inflacji była niższa niż na początku tego okresu. 

Zwolennicy złota obliczyli, że dziś za uncję złota można kupić co najmniej tyle samo albo nawet więcej chleba niż 2500 i 500 lat temu. Za czasów króla Babilonu Nebuchadnezarra jedna uncja złota warta była 350 bochenków chleba. Teraz  (np. w Austrii) 400 bochenków. Te dwa porównania przemawiają na korzyść inwestowania w złoto jako w miarę bezpieczna długoterminowa inwestycja i jako instrument oszczędnościowy, który jest chroniący przed inflacją. Jest to bardzo istotne teraz, gdy najmądrzejsi ludzie nie wiedzą w jakim kierunku potoczy się gospodarcza historia świata. W wielu krajach stopy procentowe są realnie ujemne i troską każdego inwestora staje się już nie zarobienie, lecz ochrona kapitału przed wypłukaniem.

 

Co przemawia za wzrostem?

W lipcu bank Erste przygotował pasjonujący raport, w którym zawarto wiele ciekawych informacji i argumentów na rzecz kupna złota. Według prognoz autorów raportu, przewidują oni wzrost ceny złota w ciągu najbliższego roku z aktualnych ok. 1600 USD za uncję do 2000 USD. A tak zwana cena docelowa dla Erste to 2300 USD za uncję.

Poniżej najpoważniejsze argumenty przedstawione w raporcie przemawiające za tym, że cena złota będzie rosła:

  1. Coraz więcej jest głosów o potrzebie powrotu do monetarnego statusu złota. Jakie są bowiem cechy pieniądza? Musi być łatwo podzielny na zestandaryzowane jednostki. Łatwy w transporcie i przechowywaniu. Trwały. Musi mieć długą historię akceptowania jako środek płatniczy. Musi być  łatwo rozpoznawalny i prosty do zweryfikowania, czy jest prawdziwy. Musi mieć wysoką „gęstość”, czyli wartość w relacji do wagi i objętości. Zasoby powinny być wysokie w stosunku do rocznej ich zmiany. I musi być trudny do podrobienia. Wszystkie te cechy spełnia złoto – konkludują analitycy Erste. Dodajmy – co najmniej dwóch z tych warunków nie spełnia już pieniądz papierowy: przestaje być akceptowany, a jego zasoby błyskawicznie rosną.
  2. W sytuacji gdy stopy procentowe są już nie tylko realnie, ale nawet nominalnie negatywne, np. w krótkoterminowych papierach skarbowych Niemiec czy Szwajcarii, trzeba zredefiniować pojęcie „wolny do ryzyka”. Czy może być wolny od ryzyka instrument, który z definicji przynosi stratę kapitału? Nawet jeśli stopy procentowe wrócą na zieloną stronę nominalnie, realnie jeszcze przez wiele lat pozostaną niskie.
  3. Kryzys zadłużenia prywatnego i publicznego zostanie kiedyś rozwiązany, ale stanie się to albo poprzez inflację, albo finansową represję – powszechne redukcje długu, nacjonalizacje, sztuczne ograniczenia poziomu stóp procentowych czy przymusowe zakupy obligacji. Jak by nie było – złoto za każdym razem wygrywa.  Bo jest odporne na inflację i nie jest długiem, który można przymusowo zredukować pozbawiając majątku posiadaczy rządowych obligacji czy akcji banków. Oczywiście pod warunkiem, że rząd nie wprowadzi zakazu posiadania złota i jego przymusowego wykupu po zaniżonej cenie, jak to się stało w USA w 1933 roku. Ale  nawet i wówczas można złoto po prostu zakopać w ziemi i poczekać.
  4. Wielu analityków złota pisząc o jego potencjalnej cenie, popełnia fundamentalny błąd koncentrując się na bieżącej podaży i popycie. Owszem, w ciągu roku podaż złota sięga już 4 tys. ton – głównie z nowego wydobycia i odzyskanego metalu. Popyt zaś, zwłaszcza w jubilerstwie, ostatnio maleje. Tylko, że to jest roczna podaż i popyt. Tymczasem trzeba widzieć – piszą analitycy Erste –  całość złota zgromadzonego przez wieki przez ludzkość – ok. 170 tys. ton – jako rezerwuar podaży.

 

Mała podaż kreuje cenę

„Złoto jest cenne nie dlatego, że jest rzadkością, tylko dlatego, że roczna produkcja jest tak mała w porównaniu z jego zasobami” i tym odróżnia się od innych towarów. Dlatego tak łatwo może zaakomodować zmiany w bieżącej produkcji, jej zmniejszenie czy zwiększenie. Towary są konsumowane, złoto jest gromadzone. Z tego samego powodu koszty produkcji nie są tak istotne -  są ważne dla notowań akcji kopalni złota, ale nie dla złota samego. Na takim tle wydobycie 2,6 tyś. ton rocznie oznacza zaledwie 1,5 % przyrost zasobów złota, z grubsza zgodny ze wzrostem liczby ludności. Podaż pieniądza papierowego rośnie znacznie szybciej, obojętne czy wziąć pod uwagę M0, M1 czy M2. Dlatego będzie rósł kurs złota wyrażony w walucie papierowej.

Analitycy Erste przekonują na wiele sposobów, że nie ma mowy o bańce cen złota. Raczej po szybkich wzrostach ceny (100 procent w ciągu 2 lat, trzykrotny wzrost w ciągu 4 lat), które zakończyły się we wrześniu 2011 roku na poziomie 1900 dolarów za uncję, mamy do czynienia z korektą i konsolidacją. Wśród niebanalnych argumentów za wzrostem cen złota Erste wysuwa podejrzenie, że Chiny po cichu gromadzą coraz więcej złota na wypadek, gdyby chciały wprowadzić renminbi (juana) jako walutę opartą na złocie (pisaliśmy o tym w maju, w tym artykule). Od 3 lat Chiny nie opublikowały informacji na temat rezerw złota, a jego eksport z Hongkongu do Chin stale rośnie. I faktem jest też, że szef ekonomistów w centralnym banku Chin rekomenduje dywersyfikację rezerw walutowych oraz zwiększenie udziału w nich złota.

Na podstawie:
www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/zloto-jeszcze-sie-zaswieci/, Autor:
Piotr Aleksandrowicz

 

 

Skomentuj artykuł na forum

Produkty powiązane z artykułem

Portal i sklep numizmatyczny, monety, numizmatyka
wszelkie prawa zastrzeżone © 2007-17
adres: ul. Wspólna 50 lok. nr 1 00-684 Warszawa,
tel. +48 22 523 25 26, fax. +48 22 523 25 01, e-mail: info@emonety.pl